Staram się jak najczęściej zabierać swoje pociechy na wieczorne karmienie zwierząt. Starsza pociecha ma już w końcu pięć lat, czas najwyższy by zaczęła machać widłami razem ze mną. (Jeśli ktoś wie, gdzie można kupić takie krótkie -ale normalne- widły, to dajcie znać).
Tak czy siak, gdy już zaczęło mu się nudzić, doszło do tego zmęczenie itd… jako mama wpadłam na genialny pomysł! -Proszę, masz mój telefon, możesz porobić zdjęcia. (Normalnie nie ma dostępu do telefonu) – Ucieszony zabrał aparat i zaczął biegać po stajni.
Konie nakarmione, telefon odzyskany w całości, dziecko wymęczone szybko i uroczo zasnęło. Siadam, odpalam telefon by pousuwać nadmiar zdjęć które jak sądziłam były zamazane i głównie przedstawiały to co na podłodze. Jednakże mojemu dziecku udało się zrobić trzy zdjęcia, o których chyba warto tu wspomnieć.
A właściwie, to się nimi podzielę, podziwiajcie w raz ze mną te stajenne perełki!! Do tej pory jak je widzę, to poprawia mi się humor.


